Należycie do grupy osób, które tak jak ja przywiązują ogromną wagę do wydania książki? Rozpoczynam nową serię postów o moich przemyśleniach na tematy książkowe.
Okładka, skrzydełka i inne bonusy. Kocham to! Czasami od tego zależy to czy kupię książki, mimo powiedzenia "nie oceniaj książki po okładce". Dzisiaj zaprezentuje wam różne rodzaje okładek i dobrze wydanych książek, na postawie moich zbiorów oraz innych przykładów.
1. Okładka filmowa
Powstaje przy okazji, gdy film nakręcony na podstawie książki zdobywa dużą popularność lub przy okazji premiery danego filmu lub serialu. Charakteryzuje się tym, że zamiast zwykłej okładki posiada screena z filmu lub przedstawia wszystkich głównych bohaterów. W mojej biblioteczce posiadam dwie takie książki:
 |
Eragon oraz filmowy Percy Jackson |
|
2. Okładka z gry
Tworzona przez grafików ze firmy wydającej grę, okładka ją promuję. Mało osób za nimi przepada, mi nawet się podobają. Szanuję to, że poprzez gry komputerowe można promować czytanie. Pozycje z gier, znajdujące się mojej biblioteczce:
 |
Wiedźmin oraz Assassin's Creed |
|
Bardzo nietypowy rodzaj, nie pochwalam tego. Okładka ślizga się podczas czytania i nie tworzy całości z książką, a jak zdejmiemy "okładkę", widzimy albo drugą okładkę pomalowaną na jeden kolor, lub tę samą okładkę. To drugie pochwalam ,pierwsze NIE!
 |
Magiczny nóż - przykład wydania, któremu mówię NIE! |
|
|
|
4. Zwyczajna okładka
Najwięcej ich u każdego z nas na półce. Nie charakteryzują się niczym, lecz mogą być dodane do niej "bonusy" na przykład: skrzydełka, twarda oprawa, mapy, rozpiski postaci, słownik wyrazów (np. elfickich) oraz wiele innych.
 |
Zwykła książka, nic dodać, nic ująć |
Ale teraz przed wami, jedna z najlepiej wydanych książek jakie widziałem. "Korona Śniegu i Krwi"
 |
Mapki, Mapki! |
|
|
I to na tyle!
Jeżeli chcecie więcej tego typu postów, napiszcie w komentarzu, możecie również podawać tematy na następne przemyślenia! Zapraszam też do polubienia bloga na facebooku! Umieszczam tam ważne informacje, na które szkoda nowego posta, prowadzę ankiety i inne tego typu sprawy! Pozdrawiam was bardzo serdecznie! Michalo
Ciekawy post. Ja osobiście nie przepadam za okładkami filmowymi i tymi zdejmowanymi, natomiast uwielbiam kiedy okładka ma skrzydełka, bo bez nich bardzo wyginają się rogi. : )
OdpowiedzUsuńWiesz, ja też lubię ze skrzydełkami :D
UsuńWiem, że złe jest ocenianie książki po okładce, ale... walę na to :). Przeważnie (powtarzam przeważnie) sięgam po te tytuły, które mają jakąś ciekawą oprawę graficzną, a nie sam tytuł i nazwisko autora na pustej stronie :P.
OdpowiedzUsuńBoże, skąd masz takie zajebiste wydanie Mrocznych Materii Pullmana!? I ile na nie wydałeś!? Nieważne, że okładka się zsuwa, ale przynajmniej w twardej oprawie :D.
Pozdrawiam!
Melon :).
PS: Dawaj więcej przemyśleń! A pomysłu Ci nie podsunę, gdyż sam nie mam pojęcia o czym mogłyby być :P.
"Mroczne materie"? Ach, to zwykła okładka, kupiłem w Empiku 3 lata temu.
UsuńCo!? 3 lata temu? O matko, jak zwykle dla mnie za późno :D. No, ale nic, muszę z tym jakoś żyć :).
UsuńJa uwielbiam gdy ładnie wygląda na półce :-) osobiście preferuję twarde ale one są zazwyczaj o 10 zł droższe i co za tym idzie kupie mniej książek. Lubie też okładki zintegrowane i ze skrzydełkami, natomiast nienawidzę kiedy grube książki np. "Czarny pryzmat" mają miękkie okładki bo strasznie się niszczą. Percego i Eragona też mam w filmowych i świetnie wyglądają :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :-)
Grube książki w miękkich okładkach strasznie się niszczą, dlatego ja też preferuję twarde. Pozdrawiam Michalo
UsuńZ chęcią wezmę udział, dziękuję za nominacje :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Michalo
Nie cierpię okładek książkowych. Brr... Za to zdejmowane są jednymi z moich ulubionych, szczególnie jeśli oprawa pod nimi jest naprawdę warta uwagi. Ale i tak nie ma co się oszukiwać - najważniejsza jest treść...i grzbiet, żeby ładnie wyglądała na półce :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nr 3 - to się nazywa OBWOLUTA.
OdpowiedzUsuń"Korona..." rzeczywiście wygląda obiecująco! :)
OdpowiedzUsuńTa "zdejmowana okładka" nazywa się obwoluta, jak już Winky wspomniała. Osobiście je lubię, choć bywają irytujące. Ale dają wrażenie ekskluzywności.;) No i są jeszcze moje ulubione okładki integrowane - niby twarde, a jednak miękkie.
OdpowiedzUsuńZa to nie cierpię okładek filmowych - często są tandetne i szpetne jak noc listopadowa. Do gierczanych nic bym nie miała, gdyby nie to, że połowa tomów cyklu wiedźmińskiego jest obłożona w wizerunki postaci, które w książkach nie występują...